13.07.2010, 15:59
Co do trzymania ryb ze sklepu i trzymiania ryb naturalnie własnoręcznie wyhodowanych mogłabym się pokłócić. Swojego czasu kupiłam od hodowcy 5 gupików. Rozmnożyły się. Wyhodowałam 18 zdrowych dorosłych i ładnie wybarwionych ryb. Część sprzedałam, a część zostawiłam. W drugim akwarium hodowałam gupiki ze sklepu. Nie rozmnażałam ich.
Pewnego dnia postanowiłam, że samiczki ze sklepu (były 2) wpuszczę do ryb wychodowanych przeze mnie (miałam ich. ok. 8 sztuk). Wpuściłam je późnym wieczorem i następnego ranka znalazłam 3 padnięte ryby (te wychodowane przeze mnie). W przeciągu całego dnia zdechły mi wszystkie gupiki, które sama wychodowałam. Poprostu cały dzień latałam z siatką do kibla. Ryby ze sklepu oczywiście żyły. Nie były chore.
Do dzisiaj nie wiem co spowodowało to, że popadały mi wszystkie gupiki wychodowane. Nikogo w sumie się nie pytałam o to. Jedyną (i dosyć nieprawdopodobną) teorią było to, że gupiki ze sklepu były karmione jakimiś hormonami, które sprawiły, że gupiki pozdychały.
Od tamtego czasu już nie hoduję gupików.
Pewnego dnia postanowiłam, że samiczki ze sklepu (były 2) wpuszczę do ryb wychodowanych przeze mnie (miałam ich. ok. 8 sztuk). Wpuściłam je późnym wieczorem i następnego ranka znalazłam 3 padnięte ryby (te wychodowane przeze mnie). W przeciągu całego dnia zdechły mi wszystkie gupiki, które sama wychodowałam. Poprostu cały dzień latałam z siatką do kibla. Ryby ze sklepu oczywiście żyły. Nie były chore.
Do dzisiaj nie wiem co spowodowało to, że popadały mi wszystkie gupiki wychodowane. Nikogo w sumie się nie pytałam o to. Jedyną (i dosyć nieprawdopodobną) teorią było to, że gupiki ze sklepu były karmione jakimiś hormonami, które sprawiły, że gupiki pozdychały.
Od tamtego czasu już nie hoduję gupików.
