23.03.2009, 20:55
Widzę, że dużo pytań w poście, mniej odpowiedzi, może dlatego, że wszystko było juz powiedziane wcześniej...
U mnie pojawiła się ospa w czwartek rano - zobaczyłem wtedy na swoich neonkach pierwsze kropki. Wieczorem we wtorek, po powrocie z pracy pierwsza dawka costapur'a, 33 kropelki na 54 litry. potem w sobotę i dzis w poniedziałek to samo. Wszystkie rybki żyją, mimo choroby żrą na potęgę - jakby im to wcale nie przeszkadzało. Zakończyłbym pewnie tą kurację dzisiaj, ale widzę, ze jeszcze jedna rybka ma jedną kropkę - czyli jeszcze jakieś bydlę siedzi pod skórą i trzeba go upolować jak wylezie do wody, więc we środę jeszcze jedna dawka.
Miła pani w akwaryku powiedziała, że ta ospa to wynik zbyt niskiej temperatury (miałem około 22-23 stopni), być może ma rację. W każdym razie na czas kuracji, po dwa stopnie dziennie, podniosłem do 28 stopni, żeby przyspieszyć rozwój kulorzęska. Czytałem posty, że należy podnieść do 30, ale po pierwsze: neonki by tego nie zniosły, a po drugie: z innego źródła wiem, że kulorzęsek w 30 stopniach zatrzymuje swój rozwój na etapie odpornych na chemię form przetrwalnikowych; dopiero 34 stopnie mogłyby go zabic (i wszystko inne w akwa).
Dziwię się też że piszecie, że rybki były całe pokryte białymi plamkami i zdychały - z tego co wiem, zazwyczaj pierwszy wysyp kulorzęska nie zabija ryb - zazwyczaj drugi jest śmiertelny - przegapiliście pierwszy? U mnie rybki miały po max 3-4 plamki, i nie jakiś dorosłe, silne osobniki, a niedawno co zakupione tycie kijanki...
W każdym razie życzę powodzenia w walce z tym paskudztwem, mam nadzieję (że nie piszę tego za wcześnie) mi się chyba udało.
U mnie pojawiła się ospa w czwartek rano - zobaczyłem wtedy na swoich neonkach pierwsze kropki. Wieczorem we wtorek, po powrocie z pracy pierwsza dawka costapur'a, 33 kropelki na 54 litry. potem w sobotę i dzis w poniedziałek to samo. Wszystkie rybki żyją, mimo choroby żrą na potęgę - jakby im to wcale nie przeszkadzało. Zakończyłbym pewnie tą kurację dzisiaj, ale widzę, ze jeszcze jedna rybka ma jedną kropkę - czyli jeszcze jakieś bydlę siedzi pod skórą i trzeba go upolować jak wylezie do wody, więc we środę jeszcze jedna dawka.
Miła pani w akwaryku powiedziała, że ta ospa to wynik zbyt niskiej temperatury (miałem około 22-23 stopni), być może ma rację. W każdym razie na czas kuracji, po dwa stopnie dziennie, podniosłem do 28 stopni, żeby przyspieszyć rozwój kulorzęska. Czytałem posty, że należy podnieść do 30, ale po pierwsze: neonki by tego nie zniosły, a po drugie: z innego źródła wiem, że kulorzęsek w 30 stopniach zatrzymuje swój rozwój na etapie odpornych na chemię form przetrwalnikowych; dopiero 34 stopnie mogłyby go zabic (i wszystko inne w akwa).
Dziwię się też że piszecie, że rybki były całe pokryte białymi plamkami i zdychały - z tego co wiem, zazwyczaj pierwszy wysyp kulorzęska nie zabija ryb - zazwyczaj drugi jest śmiertelny - przegapiliście pierwszy? U mnie rybki miały po max 3-4 plamki, i nie jakiś dorosłe, silne osobniki, a niedawno co zakupione tycie kijanki...
W każdym razie życzę powodzenia w walce z tym paskudztwem, mam nadzieję (że nie piszę tego za wcześnie) mi się chyba udało.
