Witam.
Akwarium posiadam już od paru ładnych lat jednak dopiero teraz postanowiłem samemu spreparować gałąź do swojego akwarium. Powstał jednak problem który mam nadzieje forumowicze pomogą mi rozwiązać.
Początkowo poszukiwałem korzenia (dęba, olchy bądź wierzby) niestety nie znalazłem nic o kształtach jakie mnie interesowały. Postanowiłem więc poszukać innego wyjścia. Znalazłem świeżą gałąź dębu o idealnych warunkach i to właśnie nią się zająłem. Po odpowiednim przycięciu i okorowaniu przyszedł czas na suszenie. Aby przyspieszyć proces konar umieściłem w piekarniku na około 30minut (przy tym często sprawdzając czy aby czasem nie zaczyna się nic przypalać

). Jako ze rozmiary nie pozwalały na kąpiele solankowe ani wygotowanie to konar został kilkukrotnie polany najpierw solanka później wrzątkiem. Na tym preparowanie korzenia zakończyłem.
Do korzenia przywiązałem trochę mchu kamienie i zatopiłem w akwarium w celu obserwacji. Po I dniu woda delikatnie ściemniała (kolor słabo zaparzonej herbaty), większość garbnika gałąź utraciła najprawdopodobniej podczas polewania solanką i wrzątkiem. Niestety finał jest dość smutny gdyż po 3-4 dniach zauważyłem że konar zaczął pleśnieć. Wyjąłem go więc z wody wyszorowałem i opłukałem starając się pozbyć w 100% pleśni jaka go pokryła a następnie umieściłem w suchym przewiewnym miejscu.
Teraz moje pytania. Czy z tego konara będzie dało się coś jeszcze zrobić? Jeżeli taką "obróbkę" zalecacie? Zdaje sobie sprawę, że ani fakt wyboru "żywej gałęzi" ani samo suszenie jakie robiłem to niezbyt szczęśliwe rozwiązania, ale może da się jeszcze ten kawał drewna uratować. Jeśli jednak nie to proszę o jakąś wskazówkę jak postępować w przypadku kolejnych prób do których też najchętniej użył bym gałęzi dębu.