Zgodnie z moim planem reoragnizacji obsady, dziś przyjechały do mnie cztery śliczne Bemby (układ 1+3) jako zasilenie istniejącego stada. Trochę to potrawło zanim znalazłem odpowiednie osobniki, a nie jest to łatwe. W związku z tym iz Tropheusy Bemba były odławiane w miejscu gdzie w tej chwili panuje wojna od x czasu są niedostępne z odłowu (chyba, że przemyt, ale takie ryby maja cene poprostu kosmiczną), także trzeba ich szukać u hodowców, a niestety jest ich nie dużo i trudno trafić ryby, które zachowują cechy gatunku w zwiazku z nieprawidłowo prowadzoną hodowlą w niewłaściwych warunkach (nie mówie już o hybrydach międzygatunkowych).
Tak więc szykuje się bardzo burzliwa noc i jutrzejszy dzień. Mój 14-centymetrowy "terrorysta" już ostrzył sobie zęby kiedy tylko zobaczył worek z "kotami". Także bedę dziś siedział w nocy do późna przy LED-ach i obserwował jak w stadzie dzieje się "przemeblowanie", wszakże każdy musi znać swoje miejsce w szeregu. Szkoda mi samca, który przyjechał nie jest zbyt wyrośnięty i mam nadzieję, że za mocno nie oberwie

. Mój Pan akwarium przy nim to Goliat.
Ładnie i profesjonalnie zapakowane:
Śliczne pyszczki
Rekiny ostrzą sobie zęby na "nowych"
Co to bedzie jak nas z tego worka wypuszczą?
Sorka za niespecjalne fotki, ale drżącymi rękoma waliłem z automatu jak leciało