06.09.2009, 13:31
Wstęp.
Z racji tego, że wiele osób ma problem z migotaniem świetlówek oraz grzejącym się statecznikiem (głównie w kupnych pokrywach), a nie każdy ma doświadczenie elektroniczne postanowiłem napisać poradnik "krok po kroku" przedstawiający proces przerabiania kupnej świetlówki kompaktowej na elektroniczny układ stabilizacyjno-zapłonowy do świetlówek liniowych.
Na samym początku musimy udać się do najbliższego marketu budowlanego lub sklepu elektrycznego (oświetleniowego). Należy odszukać najtańszą z dostępnych świetlówkę kompaktową. Perfekcjoniści mogą szarpnąć się na drogie OSRAM lub jeszcze droższe PHILIPS. Niestety (a może na szczęście?) elektronika świetlówek nie różni się zbytnio między najtańszą z możliwych a najdroższą z dostępnych. Jedyna różnica, którą zauważyłem, a mogłaby być istotna z naszego punktu widzenia jest pole lutownicze przygotowane do wlutowania pozystora. To zagadnienie omówię później.
UWAGA!
Należy dobrać kompakt o 2-3 waty mocniejszy od posiadanej świetlówki w akwarium.
Dla przykładu - dla świetlówki 15W należy zakupić 18W świetlówkę "energooszczędną". Odpowiednio dla 18W należy dobrać kompakt o mocy 21W (taki jest dostępny w sprzedaży).
Wybraną świetlówkę wkładamy do koszyka i idziemy do kasy w celu zapłacenia.
Potrzebujemy jeszcze (kolejność wg. stopnia przydatności, zero - niezbędny, 5 - może być przydatny):
Część właściwa.
Zacznę od tego, że nie będę pisał, jak otworzyć hermetyczną część pokrywy pod którą schowany jest osprzęt świetlówki. I tak zapewne ją zniszczysz, nawet posiadając super dokładną instrukcję. Czy chcesz ją otwierać i tym samym psuć? Odpowiedz sobie sam.
Po drugie, poproś o pomoc osobę znającą się na elektryce, jeśli sam się nie znasz. 230V prądu przemiennego i około 325V prądu stałego (występującego w elektronice świetlówki po wyprostowaniu prądu sieciowego) to nie przelewki. Poważnie. Nie znasz się? Nie rób. Proste.
Oczywistym powinien też być fakt, że wszystkie czynności należy wykonywać przy ODŁĄCZONYM ZASILANIU.
Po trzecie - po testach zalej całe urządzenie (DOKŁADNIE!) za pomocą hot-glue i umieść w jakimś pudełku. Zabezpieczy to Cię przed porażeniem w skutek zalania. Tak samo postępuj ze wszystkimi odsłoniętymi przewodami. Miejsce pozbawione izolacji włóż w koszulkę i najlepiej dla pewności zalej jeszcze hot-glue.
Po czwarte - robisz to na własną odpowiedzialność. Żeby mi potem Twoja rodzina nie dzwoniła, że robiłeś coś wg. mojej instrukcji i Cie kopnęło. Albo, żebyś mi potem nie pisał, że twoje rybki przypominają pieczone paluszki rybne przez przebicie. Rzeczy martwe są, jak powszechnie wiadomo, złośliwe. Do najbardziej złośliwych należą te zrobione samodzielnie. Jeszcze raz powtarzam - zabierając się za to oświadczasz, że masz swój rozum i wiesz, że coś może pójść nie tak.
KROK PIERWSZY - ROZEBRANIE ŚWIETLÓWKI KOMPAKTOWEJ
Potrzebujemy do tego celu brzeszczot lub piłkę włosową, od biedy nóż.
Nacinamy ostrożnie wokół słabo widocznego na zdjęciu wgłębienia, aż do rozdzielenia się świetlówki na dwie części połączone ze sobą krótkimi przewodami. Przewody ostrożnie rozcinamy w połowie długości, tak aby widzieć gdzie one przychodziły.
Pary przewodów łączymy razem taśmą klejącą, by nam się nie pomyliły. Przewody zasilające należy wyjąć w całości, w jednym z nich jest bezpiecznik .
KROK DRUGI - przylutowanie przewodów
Nie umiesz lutować? No cóż, akwarysta - podobnie jak motocyklista - musi umieć wszystko, albo mieć mnóstwo pieniędzy.
Jeśli masz mnóstwo pieniędzy to:
Schemat ideowy:

Moje urządzenie w całości wygląda tak:
Pozystor:
Droższe kompakty posiadają na płytce z elektroniką miejsce na pozystor. Po wlutowaniu go uzyskamy ciepły start naszej świetlówki. Przydatne, jeżeli zapalamy ją częściej niż raz na dzień. Po dokładniejsze instrukcje odsyłam do tematu na forum elektroda.pl:
http://www.elektroda.pl/rtvforum/topic791270.html
"Over-powering" świetlówki:
Jeżeli w swoim akwarium masz tanią świetlówkę, której Ci nie żal, możesz ją trochę podkręcić. Daj do niej elektronikę z kompaktu o kilka-kilkanaście wat mocniejszego. Ja, na przykład do 15W dałem 21W (tania świetlówka o zimnym świetle "dziennym"), co spowodowało zwiększenie jasności o 20% i skrócenie życia o połowę. Do drogich świetlówek typu Hagen, Aquarelle, 965... Nie polecam. Lumifor przy takim obciążeniu traci swoje właściwości i zaczynają świecić jak zwykłe "biurowe".
Z racji tego, że wiele osób ma problem z migotaniem świetlówek oraz grzejącym się statecznikiem (głównie w kupnych pokrywach), a nie każdy ma doświadczenie elektroniczne postanowiłem napisać poradnik "krok po kroku" przedstawiający proces przerabiania kupnej świetlówki kompaktowej na elektroniczny układ stabilizacyjno-zapłonowy do świetlówek liniowych.
Na samym początku musimy udać się do najbliższego marketu budowlanego lub sklepu elektrycznego (oświetleniowego). Należy odszukać najtańszą z dostępnych świetlówkę kompaktową. Perfekcjoniści mogą szarpnąć się na drogie OSRAM lub jeszcze droższe PHILIPS. Niestety (a może na szczęście?) elektronika świetlówek nie różni się zbytnio między najtańszą z możliwych a najdroższą z dostępnych. Jedyna różnica, którą zauważyłem, a mogłaby być istotna z naszego punktu widzenia jest pole lutownicze przygotowane do wlutowania pozystora. To zagadnienie omówię później.
UWAGA!
Należy dobrać kompakt o 2-3 waty mocniejszy od posiadanej świetlówki w akwarium.
Dla przykładu - dla świetlówki 15W należy zakupić 18W świetlówkę "energooszczędną". Odpowiednio dla 18W należy dobrać kompakt o mocy 21W (taki jest dostępny w sprzedaży).
Wybraną świetlówkę wkładamy do koszyka i idziemy do kasy w celu zapłacenia.
Potrzebujemy jeszcze (kolejność wg. stopnia przydatności, zero - niezbędny, 5 - może być przydatny):
- 0) Odrobina sprawności manualnej i chęci
1A) Cyna
1B) Lutownica
1C) Kalafonia/Pasta lutownicza/Inny topnik
2) DOBRZE IZOLOWANY przewód miedziany (najlepiej sieciowy - do instalacji elektrycznych)
3) Brzeszczot/Piła włosowa/Ząbkowany nóż
4) Klej na gorąco (najlepiej czarny)
- Chłodniejszą świetlówkę w czasie pracy.
- Więcej światła z tej samej świetlówki przy tym samym poborze prądu, często nawet mniejszym
- Brak grzejącego się statecznika
- Światło migoczące z częstotliwością niezauważalną dla oka
- Niższe zużycie energii
- Przy modernizacji pokrywy - miejsce na dodatkową świetlówkę
Część właściwa.
Zacznę od tego, że nie będę pisał, jak otworzyć hermetyczną część pokrywy pod którą schowany jest osprzęt świetlówki. I tak zapewne ją zniszczysz, nawet posiadając super dokładną instrukcję. Czy chcesz ją otwierać i tym samym psuć? Odpowiedz sobie sam.
Po drugie, poproś o pomoc osobę znającą się na elektryce, jeśli sam się nie znasz. 230V prądu przemiennego i około 325V prądu stałego (występującego w elektronice świetlówki po wyprostowaniu prądu sieciowego) to nie przelewki. Poważnie. Nie znasz się? Nie rób. Proste.
Oczywistym powinien też być fakt, że wszystkie czynności należy wykonywać przy ODŁĄCZONYM ZASILANIU.
Po trzecie - po testach zalej całe urządzenie (DOKŁADNIE!) za pomocą hot-glue i umieść w jakimś pudełku. Zabezpieczy to Cię przed porażeniem w skutek zalania. Tak samo postępuj ze wszystkimi odsłoniętymi przewodami. Miejsce pozbawione izolacji włóż w koszulkę i najlepiej dla pewności zalej jeszcze hot-glue.
Po czwarte - robisz to na własną odpowiedzialność. Żeby mi potem Twoja rodzina nie dzwoniła, że robiłeś coś wg. mojej instrukcji i Cie kopnęło. Albo, żebyś mi potem nie pisał, że twoje rybki przypominają pieczone paluszki rybne przez przebicie. Rzeczy martwe są, jak powszechnie wiadomo, złośliwe. Do najbardziej złośliwych należą te zrobione samodzielnie. Jeszcze raz powtarzam - zabierając się za to oświadczasz, że masz swój rozum i wiesz, że coś może pójść nie tak.
KROK PIERWSZY - ROZEBRANIE ŚWIETLÓWKI KOMPAKTOWEJ
Potrzebujemy do tego celu brzeszczot lub piłkę włosową, od biedy nóż.
Nacinamy ostrożnie wokół słabo widocznego na zdjęciu wgłębienia, aż do rozdzielenia się świetlówki na dwie części połączone ze sobą krótkimi przewodami. Przewody ostrożnie rozcinamy w połowie długości, tak aby widzieć gdzie one przychodziły.
Pary przewodów łączymy razem taśmą klejącą, by nam się nie pomyliły. Przewody zasilające należy wyjąć w całości, w jednym z nich jest bezpiecznik .
KROK DRUGI - przylutowanie przewodów
Nie umiesz lutować? No cóż, akwarysta - podobnie jak motocyklista - musi umieć wszystko, albo mieć mnóstwo pieniędzy.
Jeśli masz mnóstwo pieniędzy to:
- a)Zleć komuś wykonanie
b)Kup na allegro statecznik elektroniczny
Schemat ideowy:

Moje urządzenie w całości wygląda tak:
Pozystor:
Droższe kompakty posiadają na płytce z elektroniką miejsce na pozystor. Po wlutowaniu go uzyskamy ciepły start naszej świetlówki. Przydatne, jeżeli zapalamy ją częściej niż raz na dzień. Po dokładniejsze instrukcje odsyłam do tematu na forum elektroda.pl:
http://www.elektroda.pl/rtvforum/topic791270.html
"Over-powering" świetlówki:
Jeżeli w swoim akwarium masz tanią świetlówkę, której Ci nie żal, możesz ją trochę podkręcić. Daj do niej elektronikę z kompaktu o kilka-kilkanaście wat mocniejszego. Ja, na przykład do 15W dałem 21W (tania świetlówka o zimnym świetle "dziennym"), co spowodowało zwiększenie jasności o 20% i skrócenie życia o połowę. Do drogich świetlówek typu Hagen, Aquarelle, 965... Nie polecam. Lumifor przy takim obciążeniu traci swoje właściwości i zaczynają świecić jak zwykłe "biurowe".







