tuśka000 napisał(a):Jesteś pewien że przyczyną śmierci Twojego bojownika było zagłodzenie? Może zwróć uwagę na inne aspekty! Bojowniki często grymaszą przy podawaniu pokarmu, wiadomo że wolą pokarm żywy i często dużo czasu musi upłynąć aż przyzwyczają się i przekonają do sztucznego jedzenia, ale mam wątpliwości, czy ryba z własnego wyboru zagłodziłaby się na śmierć?/!! Może przyczyna nie tkwi wcale w karmieniu?
Czytałem o tym, że grymaszą, ale przy tych wypowiedziach były zaraz wyjaśnienia, że po 3, 4 dniach ryba w końcu się przekonywała do jedzenia, a u mnie? Totalne "zero" zainteresowania jedzeniem było, a jak już jakaś drobinka przepłynęła mu koło pyszczka to zechciał ją wchłonąć, ale po kilku sekundach wypluwał (i to nie nie zawsze nawet mu się chciało otwierać na to paszczę)... Mówicie o żywym... nie miałem wiele, ale czytałem że ludzie też karmią tak od czasu do czasu i rybka ma sie dobrze, więc i ja próbowałem jakoś zachęcić go złapaną żywą muszką, albo jakąś wysuszoną (12h na parapecie w słońcu i gotowe). Wiem, że miało profesjonalne podejście, ale jak to mówią "tonący brzytwy się chwyta" choć nawet to nie zachęciło go do podjadania.
Mówicie, że może coś z samym bojownikiem było nie tak (stary, albo już na wyczerpaniu)... W sklepie trudno ocenić, bo sami wiecie jak je trzymają (w małych ciasnych kubeczkach), no ale mimo to przyglądałem mu się, czy nie ma jakichś kropet (białych lub innych odbarwień), jak sie zachowuje, czy reaguje na ruch). Dwa inne nie zwracały nawet uwagi kiedy się dotknęło ściany kubeczka, a ten reagował (przykuwało to jego uwagę)... Szkoda...
Teraz na granulkach, które miały być dla rybek, żywią się ślimaki ampilure i świderki porządkując akwarium z "glonów" (takie włochate odrosty od liści roślinek). Tak się oczyściłem, okazało się na nic... dalej to draństwo jest :/ ale to już historia na inny temat