• 0 Głosów - 0 Średnio
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5

Stosowanie prefiltrów i ich wpływ na żywotność złoża biologicznego
#1


W Malawi nie ma nie kopiących pysków Wink Jedne kopią więcej (mbuna) inne mniej (utaka). Wymiar i wystrój sugeruje mbunę - także sugerowałem zmianę ustawienia kamieni. Co do gąbki na wlocie do biologa - nie polecam. To jest 300l i ryby mocno brudzące - jakiej wielkości gąbkę chcesz tam założyć? Co z czyszczeniem? Zdejmując gąbkę wyłączysz biologa? Czy może nie wyłączysz i ściągając pozwolisz by biolog zassał brudy z gąbki? Lepszy taki mechanik jaki jest niż gąbka na wlocie Wink Sam dodałbym kubełek na mechanika zamiast tego fana - więcej przestrzeni dla pysków.

W filtrze, w mediach filtracyjnych mnożą się bakterie nitryfikacyjne, te bakterie potrzebują natlenionej wody do przetrwania i rozmnażania się, brak ruchu w filtrze powoduje całkowite wykorzystanie tlenu i masowy zgon bakterii.
Ponadto całe akwarium powinno być napowietrzane w nocy.

Post ten wyraża opinie Autora w dniu dzisiejszym. Nie może on być wykorzystany przeciwko niemu w dniu jutrzejszym, ani żadnym innym. Autor zastrzega sobie prawo do zmiany poglądów, bez podawania przyczyny. Jeśli się z nimi nie zgadzasz - ustaw się w kolejce:)
#2

Wyłączenie biologa niczego złego nie spowoduje, ba nawet wypranie go pod gorącą kranówą. DLACZEGO? bo bakterie są wszędzie, nie tylko w filtrze, ale także w podłożu, na szybach, roślinach, itd. Owszem wystąpi wtedy małe załamanie, ale nie na tyle mocne by załamać równowagę i sprawić pojawienie się NO2. Oczywiście mówię o dojrzałym baniaku, bo w młodym długo, długo będzie cisza.

Z glonami jest jak z kobietami - cięzko im dogodzić by się w końcu odczepiły ;)
#3

Deadhorse:
No gratuluje pomysłuWink
Po pierwsze uszkodzisz sobie uszczelkę filtra (gorąca woda).
po drugie - pomimo, że bakterie nitryfikacyjne są w całym akwarium, biolog jest ich głównym siedliskiem.
http://www.malawi.pl/artykuly/filtracja_biologiczna.htm

No dobra...wyłożę to może bardziej na chłopski rozumWink Jako, że aby filtr biologiczny zaczął działać "sprawnie" - potrzeba czasu. Bakterie nitryfikacyjne są bardzo wrażliwe na zmiany temperatur, zanieczyszczenia chemiczne, poziom tlenu itd. Mając już takowy dobrze działający, zasiedlony filtr, każdy na niego chucha i dmucha (oczyszczając wodę podmienianą z chloru, metali ciężkich itd.). Jak się kiedyś (chyba) przekonasz - taki filtr po otwarciu (po np. roku lub więcej) nie jest zbyt czysty Wink...Włączając i wyłączając go co parę dni by oczyścić gąbeczkę, która ma spełniać (wg. Ciebie) funkcję filtra mechanicznego, nawet gdyby nic nie stało się złego z biologiem, akwarium po włączeniu ponownym filtra wyglądać będzie jak byś tam wrzucił łopatę gnoju Wink Wystarczy takie wyjaśnienie...?
Pozdrawiam.

Zapraszam PRAWDZIWYCH entuzjastów do wypowiedzi na temat filtracji biologicznej.
Pozdrawiam.

Post ten wyraża opinie Autora w dniu dzisiejszym. Nie może on być wykorzystany przeciwko niemu w dniu jutrzejszym, ani żadnym innym. Autor zastrzega sobie prawo do zmiany poglądów, bez podawania przyczyny. Jeśli się z nimi nie zgadzasz - ustaw się w kolejce:)
#4

mikem napisał(a):Zapraszam PRAWDZIWYCH entuzjastów do wypowiedzi na temat filtracji biologicznej.
Może nie będzie to zbyt entuzjastyczne Big Grin ale coś naskrobię.

Stosowanie prefiltra/gąbki na wlocie może być zarówno dobrym jak i złym rozwiązaniem - zależy głównie od typu zbiornika. Należy zdawać sobie sprawę, że prefiltr jest zawsze czynnikiem ograniczającym przepływ wody w filtrze. Może on się nieźle sprawdzać np. w akwariach roślinnych, gdzie przepływ pełni rolę drugorzędną bo związki azotu nie są wrogiem nr 1 w takim zbiorniku (są wykorzystywane przez rośliny), tu problemem jest DOC.
Stosowanie prefiltrów w zbiornikach typu Malawi jest IMO zupełnie niepotrzebne. Tu nie mamy odbiorców związków azotu (roślin) dlatego powinno nam zależeć na szybkiej i sprawnej nitryfikacji a co za tym idzie, nie powinniśmy ograniczać przepływu wody w filtrze.
"Dmuchanie i chuchanie" na złoże biologiczne w takich zbiornikach uważam za uzasadnione. Co prawda zgodzę się, że bakterie nitryfikacyjne żyją w całej toni wodnej, na podłożu, dekoracjach. Jednak ich ilość jest znikoma w porównaniu z tym co mamy w filtrach biologicznych, gdyż tu mają wyjątkowe warunki do rozwoju i sprawnego działania (powierzchnia właściwa złoża daje możliwość kolonizacji i namnażania ogromnej liczby nitryfikatorów w jednym miejscu a duży przepływ wody niesie to co im potrzebne do życia: tlen i składniki pokarmowe).
Nie popadajmy jednak w skrajność - krótkotrwałe wyłączanie filtra nie spowoduje masowego padania nitryfikatorów i nie załamie nam procesu obiegu azotu w zbiorniku, w przeciwnym wypadku filtry pulsacynje nie miałyby racji bytu.Smile
Pytanie tylko co znaczy "krótkotrwałe" i jaki jest czas przeżywalności bakterii nitryfkacyjnch Big Grin - tu trudno o jednoznaczną odpowiedź.
[Przemo napisał(a):Wiesz czym jest zanieczyszczony filtr po roku nieczyszczenia? Mnóstwem martwego złoża biologicznego, które uwalnia do wody fosforany i inne a te są trucizną jak NO3.
Nie zgodzę się. Mechaniczne zanieczyszczenia na złożach nie są formą ostateczną, podlegają dalszym przemianom (pamiętajmy, że filtracja biologiczna to współpraca wielu form mikroorganizmów a nie sam cykl azotowy) . Ponadto osad na złożach nie ma negatywnego wpływu na namnażanie i kolonizowanie bakterii, co w sposób bardzo obrazowy było już przedstawione na tym forum przez jednego z userów (jest tam również opinia na temat stosowania prefiltrów)
rafalw napisał(a):Osobiście stosuję prefiltr na kubełek tylko w jednym przypadku - gdy zależy mi na tym, by nie wpływały do niego bardzo drobne zwierzęta, typu narybek czy młode krewetki/raki. W innych przypadkach wystarcza mi koszyk, blokujący zapędy do zwiedzania filtra przez większe ryby.

Dlaczego?:
- gąbka na wlocie zapycha się szybko jak piorun
- "syf" gromadzony w filtrze nie jest produktem ostatecznym - on też ulega degradacji, zwłaszcza w warunkach szybkiego przepływu (patrz - brak zapchanej gąbki na wlocie); koszyk chroni przed dostaniem się do wnętrza zbyt dużych kawałków, zbyt wolno ulegających wspomnianej degradacji

Przeciwnicy rozwiązań bez prefiltra zwykle podnoszą kwestię zapychania mikroporów ceramiki w filtrze, przez co ma ulegać zmniejszeniu jej powierzchnia (porównywana często do boisk i tym podobnych dużych elementów). Również jest inaczej, co wynika ze sposobu wzrostu i budowy kolonii bakteryjnych. Laik w przypadku ceramiki wyobraża sobie kolonie bakteryjne jako pojedyncze komórki, umieszczone płaską warstwą (o grubości jednej komórki) na ceramice. O tak (rysunki na szybko, więc proszę nie marudzić, brązowe-ceramika, czerwone-bakterie, szare-zdechłe bakterie, niebieskie-"śluz", strzałka - przepływ wody):



Bakterie nie przypominają ziarenek piasku, budują wokół siebie środowisko, w którym czują się lepiej, niż bez niego ("śluz", tych co w temacie przepraszam za upraszczanie):



Ze względu na namnażanie we wszystkich kierunkach najgłębsze struktury obumierają:



A kolonia rośnie dalej, a cały układ dąży do kuli:



Z powyższego - nawet na niezapychanej ceramice w końcu robi się wielkie nic - bo ziarno ceramiki zostaje sprowadzone do jego zewnętrznej powierzchni . Paradoksalnie - Nierozłożone zanieczyszczenia, które pozostają w filtrze pełnią rolę podobną do ceramiki - pozwalając na osadzanie się kolonii bakteryjnych.

Dbanie więc o niezapychanie porów ceramiki jest zwykłym nabożnym życzeniem. Przepraszam zwolenników super markowych złóż do filtrów, ale jesteście nabijani w butelkę. Z bardzo wąską szyjką Rolleyes

Osobiście używam zwykłego keramzytu, a sądzę zwykła gruboziarnista gąbka, pocięta na kawałki, jest jeszcze lepsza.

Kiedy czyszczę swoje biologi?:
- gdy padnie prąd na długie godziny
- gdy jakość optyczna wody się pogarsza (za dużo urwanych farfocli z filtra)
- gdy w filtrze spada przepływ w stopniu zagrażającym jego pracy

Rafał
Co tu jeszcze można dodać? Może tylko kilka słów na temat częstotliwości czyszczenia. Nie można jednoznacznie określić, czy należy to robić co 4, 6 czy 12 miesięcy. Zależy to od warunków w zbiorniku (obsady, pojemności biologicznej filtra) i każdy akwarysta sam musi ocenić potrzebę oczyszczenia /wymiany złoża na podstawie wnikliwej analizy i obserwacji swojego akwarium.

Potęga słów wielokrotnie powtarzanych jest wielka. Nie zwalnia nas to jednak z myślenia i dociekania prawdy drogą pogłębiania wiedzy i własnych doświadczeń.

#5

Ja nie otwierałam swojego kubła już chyba z rok bo nie ma takiej potrzeby. Zasypany jest Ehfimech i Substrat Pro, znajduje się w nim też gąbką o średnich porach. Na wlocie mam prefiltr z gąbki o drobnych porach, który czyszczę chyba raz w miesiącu. Główną filtrację mechaniczną i cyrkulację wody powierzyłam wewnętrznemu filtrowi, którego czyszczę przy każdej podmianie. Podczas podmiany wyłączam kubeł i nic złego się nie dzieje. Nie zdarzyły mi się też większe przerwy w zasilaniu, no ale faktycznie UPS mam jakby co. Nie stosuje żadnego dodatkowego natleniania. Ruch wody z filtra wewnętrznego i z deszczownicy od kubła w zupełności wystarczy.
Przy takim układzie utrzymuje stabilne parametry w akwarium NO2 - 0, NH3/4 - 0, PO4 - 0,2 mg/l, NO3 30-40 mg/l. Jako, że rozmawiamy tutaj o bakteriach nitryfikacyjnych, a nie denitryfikacyjnych kwestę pozbywania się NO3 pominę. Można poczytać o tym w innych tematach.

maja napisał(a):Co tu jeszcze można dodać? Może tylko kilka słów na temat częstotliwości czyszczenia. Nie można jednoznacznie określić, czy należy to robić co 4, 6 czy 12 miesięcy. Zależy to od warunków w zbiorniku (obsady, pojemności biologicznej filtra) i każdy akwarysta sam musi ocenić potrzebę oczyszczenia /wymiany złoża na podstawie wnikliwej analizy i obserwacji swojego akwarium.

Całkowicie się z tym zgadzam.


Wątek został posprzątany. Nieregulaminowe posty zostały usunięte.

Każdy temat w tytule powinien zawierać ogólny opis problemu.
Pisz poprawnie !


Od czasu stworzenia Internetu ruch obrotowy Ziemi jest przede wszystkim napędzany przez zbiorowe obracanie się nauczycieli języka polskiego w grobach.


Skocz do: