Skoro mowa o problemach z glonami to myślę że się nie obrazicie jak wkleję mój przydługi post na ten temat.
Jest to dokładna kopia tego co umieściłam na forum dla amatorów paletek. Jeśli w przyszłości kogokolwiek z was zafascynują te ryby to zapraszam i na to forum.
Mi zupełnie nie przeszkadza (jeśli tylko mam czas) żeby zaglądać i tam i do Was -
a raczej do nas, jestem tu od tak dawna że zaglądam na to forum ja do własnego okienka.
A oto ten post.
Wskazówkami które przedstawię poniżej kieruję się w przypadku problemów z glonami, jak dotąd zawsze się sprawdzał, jeśli pojawiały się glony to zawsze byłam temu winna ja sama. Albo próbowałam coś ulepszyć ( w cudzysłowiu ) nie zastanawiając się nad skutkami dla tego mikroświata albo z w dugą stronę coś zaniechałam czy to z lenistwa czy z braku czasu.
Zacznę od znanych rzeczy, zastanówmy się, czego nie lubią glony?
Znajomość ta pozwoli na podjąć pewne kroki dla utrudnienia glonom życia.
Wymieńmy podstawowe i najbardziej znane elementy tej układanki.
A więc pierwszy czynnik, glony, nie lubią miękkiej i kwaśnej wody.
Wiemy że rośliny też te parametry wody tolerują tylko w pewnych granicach ale mamy już jakąś możliwość manipulacji. Jeśli hodowany gatunek ryb nam na to pozwala to dobrze jest skorygować wymienione parametry wody kierując się powyższą wskazówką. Przy paletkach żaden problem ryby lubią kwaśną wodę. Udowodniono że w wodach miękkich i kwaśnych liczba komórek glonów jest wyraźnie mniejsza to samo zresztą dotyczy populacji bakterii.
Drugim czynnikiem jest zawartość garbników i nie koniecznie musi to być woda o barwie herbaty. Nawet odrobina wyciągu z torfu nie powodująca jeszcze znaczących zmian barwy wody działa, jak naturalne chylaty, tworząc kompleksy związków do których glony mają utrudniony dostęp.
Trzecim czynnikiem niech będzie światło. Tutaj sytuacja jest dość skomplikowana i trudna do jednoznacznego określenia. Pomimo tego że większość z akwarystów twierdzi że ilość glonów jest większa w akwariach dobrze oświetlonych to prawdopodobnie ma to mało wspólnego z fotosyntezą. Ma to związek z dostępnością żelaza, ale z tym możemy sobie poradzić też inaczej nie koniecznie sięgając po drastyczne obniżenie natężenia światła. Większość glonów toleruje, a nawet woli umiarkowane światło. Mając przewagę nad roślinami w szybkości przystosowania się zarówno do barwy światła jego natężenia i korzystając z szerszego pasma widma nie omieszkają z tego korzystać. Może tylko przy walce z zielonym zakwitem wody i częścią gatunków zielenic osiadłych, krótkie kilkudniowe zaciemnienie akwarium przynosi wymierne korzyści. Ale tylko w przypadkach kiedy rośliny są jeszcze w dobrej kondycji i dysponują pewnym zapasem energii.
Czwartym czynnikiem jest kondycja samych roślin. Wiadomo jest że rośliny podobnie jak i inne organizmy prowadzą działania zmierzające do zagwarantowania przestrzeni dla własnego gatunku. Dowodem na to, znanym większości akwarystów, jest oddziaływanie na siebie cryptocoryn i żabienic. Dotyczy to jednak prawie wszystkich roślin i glonów (nawet po między sobą), a prawdę powiedziawszy to dotyczy całego ożywionego świata roślin i zwierząt. Zdrowe rośliny wydzielają związki uniemożliwiające glonom kolonizacje na ich powierzchniach. Kierując się tymi wskazówkami swoje działania kierujemy na poprawę kondycji roślin. Dobrym sposobem jest dosadzenie w większej ilości szybko rosnących roślin. Do takich roślin wydzielających sporo związków przeciwdziałającym glonom należą: różdźyca, rogatek sztywny, moczarka kanadyjska czy azotożerna, pistia rozetkowa. Z doświadczenia wiem że dostępność manganu i magnezu ułatwia nam walkę z glonami. Natomiast nawet minimalne przedawkowanie (w stosunku do potrzeb roślin wyższych) żelaza jest sygnałem dla glonów do dalszej kolonizacji akwarium. Mówcie co chcecie ale nikt mnie nie przekona że w dojrzałym akwarium przy podmianach wody jakie stosujemy może brakować żelaza nawet przy oświetleniu do 0,6 W/l. Jest go w podłożu dostateczna ilość związanego z fosforem, wapniem czy azotem trzeba tylko zmusić bakterie żeby przygotowały go do form dostępnych dla roślin.
Jest jeszcze kilka czynników mających wpływ na wzrost roślin, wymienię jedynie kilka, bez specjalnego opisu znaczenia i wpływu na środowisko. Dokładne zajęcie się problemem przekraczałoby zarówno czas jakim dysponuję, jak i rozsądną objętością tego postu. A więc samo podłoże i jego bogactwo życia biologicznego, bez zdrowego podłoża nie ma zdrowych roślin, odczyn podłoża z uwagi na procesy tam zachodzące nie powinien być niższy niż odczyn wody, bywa że wbrew logice zaistnieje potrzeba dodania do podłoża odrobinkę zmielonego dolomitu lub pokruszonych drobniutko muszli, w celu zwiększenia właściwości przeciwstawiania się obniżaniu pH w samym podłożu. Sprawa cyrkulacji wody w podłożu czy kumulacji się toksyn, tez bardzo ważna. Dostępność dwutlenku węgla, oraz samo nawożenie, a większości przypadków przenawożenie a co za tym idzie zasolenie podłoża, jest bardziej szkodliwe niż małe braki. Ta układanka ma dziesiątki elementów a wszystkie mają wpływ na kondycje roślin.
Piątym czynnikiem (jak się nie pogubiłam w rachunkach) jest obciążenie biologiczne wody, tak zwane DOC. Jest to zawartość związków organicznych w wodzie widoczny czasami gołym okiem w postaci lekkiego żółtego zabarwienia wody lub jako piana zbierająca się na powierzchni odpieniacza. Są to kwasy organiczne, białka, aminokwasy, substancje humusowe i inne. Substancje te są doskonałą pożywką dla glonów więc wskazane jest częściowe ich odfiltrowanie. Zarazem wiążą metale ciężkie i inne toksyny chroniąc zarówno ryby jak i rośliny przed ich trującym wpływem.
Przy dużym nasileniu inwazji glonów dobrze jest odfiltrować węglem aktywnym część tych związków pamiętając żeby na ich miejsce dodać preparat więżący metale ciężkie, aquatan czy inny z jakim macie pozytywne doświadczenie. Ja dodaję po odfiltrowaniu węglem odrobinę kwasu humusowego będącym składnikiem DOC, w postaci wyciągu z torfu to na wszelki wypadek po użyciu węgla aktywnego dodaję normalną porcję zgodna z wskazówkami producenta w/w preparatu dodatkowo ochroni nam zarówno ryby jak i rośliny przed toksynami.
Żeby nie rozpisywać się nadmiernie opiszę kroki jakie sama podejmuję w razie problemów z glonami. Większość z Was wie jak łatwo o mały błąd i doprowadzenie do katastrofy. Po pierwsze sprawdzam wszyściutko o czym wspomniałam powyżej i koryguję w razie potrzeby. Po drugie wkładam do filtra węgiel aktywny o przedłużonym działaniu i filtruje wodę przez kilka dni. Po trzecie dodaję odrobinę wyciągu z torfu wysokiego, nie tego z sklepów akwarystycznych, ale z kwaśnego torfu ogrodniczego bez dodatków grzybobójczych, moczonego w wodzie z RO przez co najmniej miesiąc oraz porcję aquatanu. Ograniczam odrobinę oświetlenie tak żeby nie zaszkodzić roślinom. Z nawozami postępuję różnie w zależności od sytuacji w akwarium. Zawsze jednak na czas walki z glonami odstawiam żelazo. Sprawdzam azotany i fosforany w zależności od ich stężeń usuwam. Częściowo przez podmiany a częściowo stosując odpowiednie żywice pochłaniające pierwiastek którego jest w nadmiarze. Nie pamiętam czy wspominałam o tak zwanym współczynniku Redfielda (prawdopodobnie przy jakimś temacie już o tym wspominałam) przy ustalaniu proporcji azotanów i fosforanów korzystam z tablic dostępnych na tej stronie
http://www.xs4all.nl/~buddendo/aquarium/...calculator
Nie spodziewajcie się że glony znikną w tydzień, trochę to potrwa bywa że i miesiąc trzeba czekać zanim poziom glonów w akwarium będzie do zaakceptowania. Glony ustępują w zależności od gatunku, zielenice najszybciej, z krasnorostami trwa to trochę dłużej. Liście poważnie uszkodzone przez glony usuwam.
Oczywiście z racji że post zrobił się przydługi, nie wspomniałam o wykorzystaniu w walce z glonami ryb odżywiających się glonami, krewetek. Znane są zapewne wszystkim i inne sposobiki jak choćby wykorzystanie promieniowania UV przy glonach pływających w toni wodnej , erytromycyny przy sinicach czy sposobów do wykorzystania w akwariach bez ryb.
Krasnorosty to najbardziej dokuczliwe glony. Akwaryści z olbrzymim doświadczenie, mają przed nimi respekt. Ktoś kto lekceważy ten problem, to tak naprawdę nigdy nie miał z nim do czynienia.
Mowy nawet nie ma żeby jakiekolwiek manipulacje ze światłem przynosiło znaczącą poprawę. Są to glony które potrafią w ciągu kilku dni dostosować barwnik odpowiedzialny za dostarczanie im odpowiedniej ilości energii.
Są w stanie korzystać zarówno z chlorofilu, jak i karotenoid czy fikobiliny. Poza tym mogą w szybkim tempie zmieniać ilość wymienionych barwników dostosowując się do intensywności światła. Roślinom zajmuje to całe tygodnie.
Posty zostały połączone.