michal84 napisał(a):No ale jest jakaś różnica,dajmy na to ja kupuje rozwielitkę jako pokarm,ktoś inny małe gupiki traktuje tak samo i tu nie ma problemu.Problem jest z tymi osobami które swoje kochane zwierzątka świadomie dają na pokarm,
Czyli jeśli mam w dużym akwarium arowanę która jest moim największym pupilkiem a w mniejszym akwarium specjalnie dla niej rozmnażam gupiki to jest ok, ale jeśli oddaję małe w tym samym celu innej osobie, to należy mnie za to zganić ??
A może problem bardziej dotyczy osób które kupują/biorą ryby/myszy/pisklęta/rozwielitkę/gotowe karmy dla ryb zrobione ze zwierząt na pokarm ??
Dla mnie nie ma różnicy jakie zwierzę jest pokarmem. Sama karmię gotowymi karmami/czasem mrożonkami/od czasu do czasu żywymi robakami (gdybym miała gupiki maluchy też służyłyby jako pokarm - gdybym miała, ale nie mam). Sama mięsa nie jem bo nie muszę i zdaję sobie z tego sprawę. Ryby staram się karmić pokarmami roślinnymi z dodatkiem mięsnych. Jest mała hipokryzja, zgadzam się, bo skoro jestem wegetarianką i nie popieram zabijania zwierząt to mogłabym zrezygnować z akwarystyki, kota, psa i kupowanie pokarmów zawierających ciała zwierząt nie byłoby konieczne a jednak tego nie robię.
Nikogo jednak nie mam zamiaru nazywać sadystą tylko dlatego że zostawia miot w akwarium i pozwala innym rybom się nim żywić.
A co z osobami odławiającymi swoje gupiki aby je 'uratować' i nadmiar oddają/sprzedają do sklepów zoologicznych czy od razu innym akwarystom ?? Muszą się chyba liczyć z tym, że ktoś przyjdzie do sklepu i kupi gupiki jako pokarm np dla swoich pielęgnic.
michal84 napisał(a):powstaje pytanie czy kochają te zwierzęta w tym przypadku gupiki czy traktują je rzeczowo bo ładnie wyglądają i muszą je mieć.powtarzam że tu nie mówimy o osobach które karmią swoje rybki np.gupikami tylko o tych którzy posyłają swoje pupile na taki los.
Czyli Twoje zwierzę bardziej zasługuje na życie tylko dlatego, że jest Twoje ??
Jak przedmiotowo traktujesz kotleta na talerzu ??
michal84 napisał(a):Przykład z pisklętami i psem lub kotem miał uświadomić że to ,to samo tyle że mam wrażenie iż ryby traktuje się gorzej niż inne zwierzęta bo jakbym napisał komuś żeby pisklaki swoich papug dał komuś kto ma kota to by mnie tu wszyscy zjedli.
Może coś w tym jest, że ryby traktuje się gorzej niż inne zwierzęta - patrz martwy przepis z zakazem sprzedaży żywych zwierząt na mięso i karpie (kwestia niezapewnienia odpowiednich warunków, dodatkowo wielu osób o dziwo nie razi widok żywego karpia transportowanego do domu i duszącego się w plastikowej siatce)
Moim zdaniem jest w sumie wszystko jedno czy ktoś karmi swojego pupila narybkiem gupika, dorosłymi gupikami, myszami czy pisklętami, skoro i tak podaje zwierzakom robaki i gotowe karmy.
BETTAmaniak napisał(a):Cześć, nie zgadzam się z Kejdi-
Już kiedyś z Tobą o tym rozmawiałam. Nie zgadzasz się nie tylko ze mną.
BETTAmaniak napisał(a):jeśli zauważymy maluchy, należy je wyłowić; w końcu te rybki nie pchały się nam do akwariów z własnej woli, tylko zostały przywiezione, aby zapewnić atrakcje dla ludzi
...
Czyli część uratujesz i oddasz do sklepu w nadziei, że nikt nie kupi ich na pokarm i będziesz udawała, że nic nie wiesz o tych których odłowić nie zdążyłaś ??
BETTAmaniak napisał(a):Wbrew powszechnej opinii, samiczki rodzą maksymalnie kilkadziesiąt młodych w jednym miocie.
A to mało ?? Odławiasz do sklepu przynajmniej 10 z miotu a co dzieje się z resztą ??
Czy nie lepiej będzie zająć się chowem ryb które niechętnie się rozmnażają jeśli mamy później robić cyrki w kwestiach moralnych ??
BETTAmaniak napisał(a):Osobiście nie odławiam ciężarnych samiczek-pozwalam rodzić w maksymalnie naturalnych warunkach. O to właśnie chodzi w akwarystyce Metodą Azjatycką-jak najnaturalniej odtworzony ekosystem zbiornika wodnego. Potem już tylko wyławiam narybek i przenoszę do nietypowego kotnika. Jest on bez żwirku, roślinki pływają, maluszki mają karmnik z łyżeczki, na której leżą tabletki lub granulki dla małych-jest super.
Nie ma co, kwintesencja natury...

W stosowanej przez Ciebie metodzie z zostawianiem samicy i w tym co mówisz, są same sprzeczności.
BETTAmaniak napisał(a):Niestety, gupiki nie żyją bardzo długo-z drugiej strony zapobiega to nadmiernemu krzyżowaniu się.
??? Co się ma krzyżować to i tak się krzyżuje. Wystarczy, że ryby osiągną dojrzałość płciową i dojdzie do zapłodnienia.
BETTAmaniak napisał(a):Jest naturalnie, etycznie i bez mordowania. Pozdrawiam i gorąco zachęcam do hodowli tych wdzięcznych rybek
!
Bla, bla, bla... Jeśli karmisz swoje zwierzęta karmami zrobionymi z innych zwierząt to jest mordowanie czy tego chcesz czy nie.
Ludzie... granice o których mówicie są bardzo płynne.

Jeszcze raz - karmienie narybkiem może się wbrew pozorom wydawać mniejszym złem niż karmienie karmami z resztek poubojowych ze zwierząt z masowych hodowli. Gdybym miała kota nie miałabym nic przeciw temu aby upolował sobie mysz, tak samo nie razi mnie jeśli przykładowy bojownik opędzluje małe gupiczątko które ledwo przyszło na świat. W porównaniu z pełnym cierpienia życiem i śmiercią zwierząt gospodarskich z których robi się karmy jest to pikuś.
Więc zastanówcie się dwa razy zanim osądzicie co jest etyczne a co nie.
peace...