Akwarystyka niewątpliwie jest moim hobby, przejęłam ją od mojego chłopaka, który oczywiście i na tym polu mnie wspiera. Pierwsze pseudo akwarium założyłam w 2006 roku, 4 lata temu.
Wszystko zaczęło się tak:
Wiadomo ludzie uczą się na błędach. Zaczynając nie wiedziałam niemal nic o akwarystyce. Opierałam się więc na radach "doświadczonych" sprzedawców sklepów zoologicznych. Najpierw była kula i bojownik, później było małe, okrągłe 5 litrowe akwa z filtrem i z kilkoma gupikami...
W końcu starszy brat przywiózł mi chmarę rybek od znajomego. Zamarłam. Na drugi dzień jechałam już po akwarium 30 litrowe... I tak:
Część rybek wcisnęłam kuzynce, zwłaszcza mieczyki i platki, które uznałam za strasznie brzydkie. Akwarium wydawało mi się wtedy takie piękne
Z otoczaków i silikonu zbudowałam grotę, na której zasadziłam mech jawajski, poza tym posadziłam zwartkę i dokupiłam grzałkę z termostatem i termometr akwariowy.
Na gwiazdkę 2007 roku postanowiłam zrobić sobie prezent i wymieniłam zbiornik na 60 litrów. Wybór padł na akwarium profilowane z pokrywą.
Oto jego początki:
I po jakimś czasie:
Jak widać doczekałam się malusich gupików i molinezji. Zresztą w tamtym czasie nie istniały dla mnie piękniejsze rybki od pawich oczek i black moli
Przewinęło się przez moje akwa wiele naprawdę pięknych okazów. Niemniej po jakimś czasie, będąc w sklepie zoologicznym, zakochałam się w pewnej rybce. Dowiedziałam się wtedy, że jest to rybka towarzyska, je pokarm w płatkach i dużo już nie urośnie. Uwierzyłam... Oczywiście ją kupiłam! Jak się później okazało rybka nic nie jadła, prócz wodzenia (którym karmiłam gupiki), i młodych gupików...
W tamtym też czasie wiedziałam sporo o żyworódkach, zaopatrzyłam się też w kilka książek o akwarystyce, ale o tej tajemniczej rybce nigdzie nie było żadnej wzmianki... Niebawem doczekałam się internetu, więc zaczęłam intensywnie buszować. Na polskich stronach pustki, znalazłam nie mniej jakieś informacje w języku angielskim. To co przeczytałam zwaliło mnie z nóg. Rybka dorasta średnio do 40 cm w warunkach akwariowych, żywi się wyłącznie pokarmem mięsnym, itd. Okazało się, że mam młodego węgorka plamistego. Próbowałam go oddać do jakiegokolwiek sklepu zoologicznego, nie chcieli. Wśród znajomych nikt nie miał akwarium większego niż moje. Musiałam ją u siebie trzymać...
Robiłam wszystko, by zapewnić jej dobre warunki. Gupiki i molinezje wydałam znajomej, by nie padły ofiarą długiego... Zostawiłam tylko ekipę sprzątającą składającą się z 4 kirysków. Akwarium przeniosłam w inne miejsce, z dala od okna, by pozbyć się glonów, co rusz atakujących roślinki. Poza tym nieco je przemeblowałam, by długi miał sporo kryjówek. Roślinki wymieniłam na nowe, stare były obrośnięte glonami, pozbyłam się też mchu. Poza tym kupiłam korzeń z dziuplą, by długi miał gdzie "spać". Tak to wyglądało:
Akwarium długo tak nie pociągnęło. Woda zabarwiła się na kolor brunatny, teraz już wiem, że to wina nie wygotowanych korzeni. Poza tym na dobre zagościły u mnie ślimaki, plaga ślimaków... ;/ Niestety zmuszona byłam wyrzucić roślinki i korzenie, wyparzyć cały żwirek i wyczyścić dogłębnie filtr, zalewając go środkiem na zwalczanie ślimaków.
Po restarcie wyglądało to tak:
Wszystko zaczęło się tak:
Wiadomo ludzie uczą się na błędach. Zaczynając nie wiedziałam niemal nic o akwarystyce. Opierałam się więc na radach "doświadczonych" sprzedawców sklepów zoologicznych. Najpierw była kula i bojownik, później było małe, okrągłe 5 litrowe akwa z filtrem i z kilkoma gupikami...
W końcu starszy brat przywiózł mi chmarę rybek od znajomego. Zamarłam. Na drugi dzień jechałam już po akwarium 30 litrowe... I tak:
Część rybek wcisnęłam kuzynce, zwłaszcza mieczyki i platki, które uznałam za strasznie brzydkie. Akwarium wydawało mi się wtedy takie piękne
Z otoczaków i silikonu zbudowałam grotę, na której zasadziłam mech jawajski, poza tym posadziłam zwartkę i dokupiłam grzałkę z termostatem i termometr akwariowy.Na gwiazdkę 2007 roku postanowiłam zrobić sobie prezent i wymieniłam zbiornik na 60 litrów. Wybór padł na akwarium profilowane z pokrywą.
Oto jego początki:
I po jakimś czasie:
Jak widać doczekałam się malusich gupików i molinezji. Zresztą w tamtym czasie nie istniały dla mnie piękniejsze rybki od pawich oczek i black moli
Przewinęło się przez moje akwa wiele naprawdę pięknych okazów. Niemniej po jakimś czasie, będąc w sklepie zoologicznym, zakochałam się w pewnej rybce. Dowiedziałam się wtedy, że jest to rybka towarzyska, je pokarm w płatkach i dużo już nie urośnie. Uwierzyłam... Oczywiście ją kupiłam! Jak się później okazało rybka nic nie jadła, prócz wodzenia (którym karmiłam gupiki), i młodych gupików...W tamtym też czasie wiedziałam sporo o żyworódkach, zaopatrzyłam się też w kilka książek o akwarystyce, ale o tej tajemniczej rybce nigdzie nie było żadnej wzmianki... Niebawem doczekałam się internetu, więc zaczęłam intensywnie buszować. Na polskich stronach pustki, znalazłam nie mniej jakieś informacje w języku angielskim. To co przeczytałam zwaliło mnie z nóg. Rybka dorasta średnio do 40 cm w warunkach akwariowych, żywi się wyłącznie pokarmem mięsnym, itd. Okazało się, że mam młodego węgorka plamistego. Próbowałam go oddać do jakiegokolwiek sklepu zoologicznego, nie chcieli. Wśród znajomych nikt nie miał akwarium większego niż moje. Musiałam ją u siebie trzymać...
Robiłam wszystko, by zapewnić jej dobre warunki. Gupiki i molinezje wydałam znajomej, by nie padły ofiarą długiego... Zostawiłam tylko ekipę sprzątającą składającą się z 4 kirysków. Akwarium przeniosłam w inne miejsce, z dala od okna, by pozbyć się glonów, co rusz atakujących roślinki. Poza tym nieco je przemeblowałam, by długi miał sporo kryjówek. Roślinki wymieniłam na nowe, stare były obrośnięte glonami, pozbyłam się też mchu. Poza tym kupiłam korzeń z dziuplą, by długi miał gdzie "spać". Tak to wyglądało:
Akwarium długo tak nie pociągnęło. Woda zabarwiła się na kolor brunatny, teraz już wiem, że to wina nie wygotowanych korzeni. Poza tym na dobre zagościły u mnie ślimaki, plaga ślimaków... ;/ Niestety zmuszona byłam wyrzucić roślinki i korzenie, wyparzyć cały żwirek i wyczyścić dogłębnie filtr, zalewając go środkiem na zwalczanie ślimaków.
Po restarcie wyglądało to tak:
