Postów: 34
10
Dołączył: 07.12.2009
Gąbki słodkowodne to zwierzęta bardzo trudne w hodowli. Ja jednak znalazłem na nie sposób. Trzymam 2 odmiany (białą i zieloną) gąbki zwanej nawodnikiem rzecznym. Przyniosłem je z pobliskiego stawu. Nie tylko żyją, ale wręcz rosną! Akwarium ma zaledwie 5 l.
Myślę o stworzeniu w przyszłości w akwarium kolekcji gąbek różnych gatunków i kolorów - tak, żeby wyglądało to jak rafa koralowa.
Postów: 447
0
Dołączył: 18.10.2008
Postów: 1,927
26
Dołączył: 07.01.2008
A 5l to nie jest troszkę małe jak na nie???
Daj foteczki
NIE MĘCZ RYB W KULI!!!
Postów: 34
10
Dołączył: 07.12.2009
margi3 napisał(a):Dasz fotki gąbek?
Mam problem, bo te gąbki na razie nie są atrakcyjne. Na tym polega, niestety, tajemnica utrzymania ich przy życiu

. Gdy wrzuciłem ładną gąbkę, to mi zdechła

. Nie mogłem ich nawet trzymać na widoku, musiałem poupychać w szpary między kamieniami, bo mam w akwarium też ośliczki, które je wiecznie przesuwały z miejsca na miejsce, tak, że gąbki nie mogły się przytwierdzić na stałe do żadnego kamienia. Ale jeśli będą rosły tak szybko, jak teraz, to już za parę miesięcy powinny stworzyć ładną powłokę.
bercia289 napisał(a):A 5l to nie jest troszkę małe jak na nie???
Daj foteczki
Dzięki mojej metodzie, mogę sobie gąbki trzymać nawet w salaterce (niektóre trzymałem tak przez parę miesięcy).
Mogę postarać się pstryknąć fotkę, ale za ładne to one nie są.
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 07.12.2009, 16:19 {2} przez
Szambonurek.)
Postów: 447
0
Dołączył: 18.10.2008
Postów: 34
10
Dołączył: 07.12.2009
Właśnie o tym, chyba nawet gatunek się zgadza. Ale takie to one będą za dwa lata

.
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 07.12.2009, 16:24 {2} przez
Szambonurek.)
Postów: 34
10
Dołączył: 07.12.2009
Jeśli chodzi o gąbki, to żeby je utrzymać przy życiu, potrzebne jest zrozumienie ich fizjologii. Chodzi o to, że one nie mają układu oddechowego, krwionośnego i pokarmowego, tylko układ wodny, który nie ma żadnego narządu napędzającego, jak serce, klatka piersiowa czy mięśnie układu pokarmowego. U gąbek rolę tego wszystkiego pełni układ wodny, napędzany zewnętrznym prądem wody. W małych akwariach prąd jest mały, ale małe gąbki nie tworzą grubej warstwy i ten mały prąd może tam wszędzie dotrzeć. Duże gąbki potrzebują silniejszego prądu, żeby dotarł do głębszych warstw komórek. Do tego potrzebne są specjalne warunki, możliwe do uzyskania tylko w akwariach dużych. Im większy zbiornik, tym większy prąd wodny, a jeszcze większym gąbkom trzeba ten prąd i natlenienie dodatkowo spotęgować. Bez odpowiedniego prądu duże gąbki po prostu się duszą

.
Teraz mam zamiar zdobyć z kolei nadecznik, prawdopodobnie jasnozielony, rosnący rzeczce Korabiewce w Puszczy Bolimowskiej. Boję się tylko, czy wytrzyma nieruchawą wodę w moim akwarium - nie jako gatunek, tylko jako egzemplarz przeniesiony z przełomu rzeki o bystrym, górskim nurcie.
Ale z nią jest o tyle mniej problemów, że wytwarza dużo pączków zimowych.
Są też gąbki koloru żółtego i fioletowego, ale dotąd ich nie znalazłem.
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 07.12.2009, 19:59 {2} przez
Szambonurek.)
Postów: 447
0
Dołączył: 18.10.2008
Można gdzieś kupić "duże" szczepki tych gąbek ?
Postów: 944
36
Dołączył: 07.09.2009
fajne hobby

coś zupełnie innego.
ale mi się nie podoba ;d
https://www.facebook.com/pages/From-all-...6571785133
Zapraszam na stronkę na FB i zostawienie lajka!:)
pozdrawiam
Postów: 34
10
Dołączył: 07.12.2009
Margi, z tego, co wiem, jestem pionierem, jeśli chodzi o hodowlę gąbek, że tak się wyrażę, rekreacyjną. Do tej pory uważano, że to jest coś bardzo trudnego i nie dla amatorów, więc raczej dziwne byłoby, żeby gąbki można było gdzieś dostać.
Najlepiej jest gąbki po prostu znaleźć. Do tego trzeba mieć trochę zacięcia "traperskiego", myśliwsko-zbierackiego. Trzeba znaleźć wodę czystą, a zarazem zasobną w składniki odżywcze, a więc przezroczystą, a zarazem lekko brązowawą. A potem po prostu przyglądać się wszystkim naroślom na patykach, korzeniach itp.
W tym celu radziłbym przejrzeć wszystkie okoliczne zbiorniki wodne.
Duże gąbki są najładniejsze, ale nie należy ich brać, bo może nic z tego nie wyjść. Trzeba szukać małych okazów albo zabierać jakieś fragmenty. Im więcej małych kawałków gąbki, tym większa szansa, że nam się uda. Oczywiście, staramy się nie powodować zniszczeń w koloniach.
Nie wiem, co rozumiesz przez "duże" szczepki - jeśli całe duże osobniki, to nie jest to dobry pomysł. Chyba, że masz duże doświadczenie i dobre warunki.
Obok gąbek, można znaleźć podobne do nich mszywioły, różniące się (przeważnie) cieniolubnością i tym, że jeden z gatunków - mucedo - potrafi pełzać. Mszywioły to organizmy kolonijne, trochę podobne do koralowców. Mszywiołów jeszcze nie hodowałem i nie wiem, czy w ogóle tego próbowano - ale zdaje się, że utrzymać je przy życiu jest łatwiej, niż gąbki.
Teraz, jesienią, można szukać gąbek z pąkami zimowymi, czyli gemmulami. Gąbki wytwarzają je od połowy sierpnia do końca października, zużywając na nie cały żywy materiał ciała i następnie zimują w tej postaci - żywe pąki w martwym szkielecie. Jedynie nawodnik, czyli ta gąbka, którą mam w akwarium, wytwarza bardzo mało pąków, a małe okazy nie tworzą ich w ogóle. Zimuje żywa, często nawet wmarznięta w lód.
Gemmule są - w odróżnieniu od gąbek jako takich - bardzo odporne na wysychanie. Gąbki wyschnięte bowiem giną.
Tylko najlepiej się wyposażyć w rękawice gumowe do łokcia przynajmniej i wodery. Zbieranie w tym okresie może mieć taki plus, że gąbki wyrosłe z gemmul nie będą musiały przeżywać szoku zmiany warunków środowiska.
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 07.12.2009, 19:49 {2} przez
Szambonurek.)