23.10.2011, 11:43
Witam! Piszę na forum ponieważ nie znalazłam odpowiedzi na temat choroby moich "maluszków". Ponad rok temu dostałam od cioci welonke, i postanowiłam kupić jej drugą do towarzystwa. Po jakimś miesiącu koleżanka powiedziała, że ma 3 welonki w kuli i że wyleje je do wc bo musi wode czesto zmieniac. Tak więc stałam sie posiadaczką 5 welonów, które chciałam stopniowo wydać w dobre rece. Jednak póki były małe to żyły sobie u mnie w 120l akwa i miały sie dobrze. co 2 tygodnie ryby składały ikre i po miesiacu okazało sie ze 5 małych rybek przeżyło. Zauważyłam jednak, że w moim akwa robi sie ciasnawo i postanowiłam 2 duże welonki oddać, a po wychowaniu małych je również oddać.I wtedy ryby sie zbuntowały- cały narybek zdechł w ciągu 3 dni, a duże welonki siedzą przy dnie schowane w roślinkach. czytałam o chorobach i objawy wskazywały na chorobe welwetową- zastosowałam więc lek MFC Tropicala i postępowalam zgodnie z instrukcją. Jednak to też nie pomogło. Ryby nie ocierają sie o przedmioty, siedzą przy dnie wśrod roślin, oddychają jak zwykle, nie mają zaczerwienionych skrzeli. Jak włączam światło to strasznie dziczeją w akwa i chowają się przed nim, chociaż są do niego przyzwyczajone (światło zapalam stopniowo). Od 3 dni nie włączam lampki (czytałam że bakterie które wywołują oodinoze odżywiają się światłem). Jednak cały czas nie ma poprawy. Dodam, że ryby normalnie jedzą i po posiłku przez ok. 10 minut żerują kopiąc w kamyczkach. Obsada akwa to 5 welonów (w zaistniałej sytuacji tych 2 nie mogę wydać). Ryby ogólnie zachowują się normalnie, jednak tylko przy wyłączonym świetle. Jak zapale lampkę to szaleją po akwa żeby się schować i nie wychodzą. Jest coś takiego jak światłowstręt?

Nagła zmiana warunków. Jakby mi ktoś przez parę dni ciemnice robił, to normalne że potem światło by mi przeszkadzało.