• 1 Głosów - 4 Średnio
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5

Idiotyzm i głupota sklepów zoologicznych (a właściwie ich klientów)

Heh mam nowy teks zoologicznego
J - witam chciałby pan suma 11cm za 2 małe rybki
S - Nie nie mam gdzie go trzymać.
J - to szkoda (ja już gleba)
S - jak chcesz to wezmę go za darmo
J - Przecież nie ma pan miejsca do widzenia

Ostatnio wchodze do sklepu , pytam faceta czy są jakieś skałki ozdobne (granity , piaskowce).
Oczywiście (u pana w sklepie jest wszystko) po 5 min. poszukiwań znalazł koszyk . Stawia go na lade , ja patrze i widzę 4 polne kamienie ubrudzone w ziemi. Koszt jednego 7 zł. Powiedziałem , że dziękuje . Szanowny pan na to " co kasy nie ma ? chcesz to ci je wszystkie dam za 2zł" . I to się nazywa sprzedawca . Dobry towar i jaki rabat Smile

J - poproszę glonojada
S - może być ten?
J - ale on chyba nie żyje?
S - nie, te glonojady tak mają to taka obrona przed intruzami
J - to ja podziękuję, moje rybki mają polisę w PZU nie potrzebują kamuflażu

Zdziwiona pani po chwili...

S - no dobrze, a to tak można?
J - no ba

i sru glonojada do śmietnika

A co zrobić skoro sprzedawca doskonale sobie zdaje sprawę, że kule są nieodpowiednie a mimo to je sprzedaje? Czy powinniśmy mu zwrócić uwagę?, Nawet, jeżeli okazałoby się, że jest naszym znajomym?

Patrząc na tytuł tematu to można nazwać idiotą tego co sprzedaje kule ?
Big Grin 

Cześć ! Chciałam jaśniej wyjaśnić nazwę tego tematu każdy pisze tutaj dziwną historję która przydarzyła mu się z obsługą zoologikaBig Grin
No to może ja zacznę:Mieszkam w Kaliszu więc wybrałam się do zoologika w tym włąśnie mieście i spytałam obsługi (pierwszej z brzegu pani)czy mają jakieś preparaty do zmiękczania wody.
Podeszła ze mną do jakiejś pułki dała mi buteleczkę pierwszą z brzegu.
Wiecie co to było?Preparat do kuwety kota na usunięcie brzydkich zapachów(chyba wszyscy wiedzą o co chodzi).Teraz możecie wszystko napisać zamiast więzić te jakże zabawne chistorie w głębiach swego mózgu.Big Grin

Tematy zostały połączone - Kejdi

W moim mieście w zoologicznym pani sobie wykombinowała , że kule sprzeda tylko na krewetkarium Big Grin

Wbijam do sklepu jednego i rozglądam się, przysłuchałem się jak taka pani kupywała welonka do 30l, a sprzedawca do niej a może dwa? następnego dnia dokupiła jeszcze 5 skalarów;o

Ale w innym zoologu zamówiłem napowietracz do swojego akwa 5-30l bo był tylko na składzie 30-90l przyszedłem i pytam sie o cos, a ona nie znam sie az tak bardzo wiec nie wprowadze cie w błąd..;]

Dobrze , że przynajmniej nie wprowadziła Cię w błąd .

Witam. Nie jestem tak doświadczonym akwarystą jak niektóre osoby na tym forum, ale to i owo wiem o akwarystyce i pewnego razu w sklepie to po prostu ręce mi opadły kiedy Pani ekspedientka po wcześniejszym pytaniu klientki czy 4 welony na 20 litrowa kule to nie za dużo odparła z przekonaniem, że nie !! ona miała kiedyś 4 dorosłe skalary w akwa 30 litrowym... nie wytrzymałem... powiedziałem co sądziłem o tej Pan... 10 min szarpania przed sklepem z jej mężem (nie odpuściłemBig Grin twardy do samego końca ale wszystko z kultura Tongue) i sobie wykreśliłem ten sklep akwarystyczny Smile omijam go szerokim łukiem !

Post został przeniesiony z innego tematu - Kejdi


Heh ja od jakiegos czasu szukam u siebie w miescie sklepu z zywymi Dafniami, bo w swoim akwa mam problem z zakwitem wody (zielenice), co prawda czynniki juz usuniete (przenioslem akwarium) ale woda jeszcze jest troche zielona, a z tego co czytalem zywa rozwielitka wlasnie zywi sie glownie takim fitoplanktonem i w pare dni by sobie poradzila.

Wracajac do historii, w koncu znalazlem sklep 'Fafik' w ktorym szefowa powiedziala mi ze rozwielitki maja, ale sie juz skonczyly i beda dopiero we wtorek. Poczekalem, pojechalem we wtorek popoludniu, zapytalem czy sa te rozwielitki, szefowa powiedziala ze sa i ze ile chce powiedzialem ze z 5-10g wystarczy spokojnie bo potrzebuje je do uporania sie z glonami. Pani byla bardzo zdziwiona ze chce je wykorzystac w takim celu i jak sama przyznala uslyszala o czyms takim pierwszy raz, jednak nie to bylo najsmieszniejsze..

Po krotkiej rozmowie wyszla na jakies mini zaplecze bo rzekome dafnie, po chwili przyniosla mi w jednorazowce.. zywe, czerwone robale.. ochotke.. Mowie jej ze to jest chyba ochotka, a ona do mnie no tak, ochotka i rozwielitka to przeciez to samo ;s stwierdzilem ze nie warto upierac sie przy swoim z wyksztalcona szefowa.. zaplacilem 1zl za robale, a sklepu juz nie odwiedze Smile
Niech zyja prawdziwi sprzedawcy znawcy hehe Tongue


Skocz do: