15.04.2012, 21:19
Hej. Nie opisze żadnej sytuacji, nie znam się na tyle aby wyłapac błąd pracownika. Mój sklep w którym kupuję aktualnie 3 miesiąc jest zamkniety [koleś wyjechał zarobic kase na większy sklep] No to nie mając wyboru robię zakupy w 2'gim sklepie. 1 akwarium postanowiłem założyć w pracy. Co by trochę się pouczyć i takie tam. 60L, 1'sza obsada - 2 sumy Rekinie [chyba te, takie małe rekinki], 2 Gurami, 2 Kirysy, 2 Mieczyki [on, ona], takie cos z czerwonymi oczami, 2 molinezje. Jako że się nie znam wziąłem. Jakoś na początku nie zainteresowały mnie białe plamy na połowie rybek. No i 2 tyg minęły. Wszystko padło. Poszedłem i mówię jaka sprawa, baba mówi że musiałem przekarmić i oni mają wszystkie zdrowe. 2'ga obsada - 2 otosy, 6 Neonów, 2 Gurami, 4 Rozbory. No i znowu 2 tygodnie i wszystko padło. Wpieniłem poszedłem i mówię. Oczywiście moja wina. Że my tu wode mamy złą, żle się opiekuję. Czuje że baba wciska mi kit.... rozglądam się po sklepie i sie pytam dlaczego te ryby leżą zdechłe. Okazało się że przy mnie wyłowiła z 20 martwych rybek, z różnych akwa. Na kilku zauważyłem ospę, w jednym było tyle molinezji że nie było widac filtra. Obmyśliłem plan. 3 obsada - 5 Rozbor i 2 kirysy z mojego akwa w domu. Ze sklepu 2 gurami i 4 Neony. Wszystko padło poza moimi rozborami i kirysami. Postanowiłem zaciągnąć opinie o tym sklepie. Okazało się że w moim mieście ma on opinie sklepu "2'wu tygodniowego".
