Chciałbym się podzieli z Wami tym, co przez ostatnie kilka miesięcy spędzało mu sen z powiek. Otóż w dniu 27.12.2007 informowałem na forumu o wysokim stężeniu PO4 w moim akwarium. Czego ja nie robiłem aby rozwikłać ten problem. Kupno wydajnego kubełka, zmiana wkładów filtracyjnych, montaż dodatkowego modułu oświelteniowego, podmiany wody np. trzy razy po 70%, sadzenie roślin szybkorosnących, co tygodniowe odkużanie dna. Efekt, albo krótkotrwały, albo żaden. Zrobiłem istną rewolucję, a przy okazji drenaż własnego portfela, ale upor się opłacał. W końcu znalazłem przyczynę. Okazała się nią ... karpa zakupiona ok. 3 lata temu w sklepie akwarystycznym oraz trzy korzenie dębu, które spreparowałem samodzielnie. Po ich usunięciu problem glonów przestał praktycznie istnieć w moim akwarium. Piszę to w trosce o innych kolegów i koleżanek, ich czas, nieprzespane noce, nerwy i pieniędze. Teraz przed włożeniem czegokolwiek do akwarium dobrze się zastanowię. Pozdro dla wszystkich.