RE: [112l - wielogatunkowe] start pierwszego akwa - kostek -
Jafix - 27.11.2009
nie slyszalem nigdy o ''pieczeniu'' korzenia, jak sie do tego przygotowuje korzeń
RE: [112l - wielogatunkowe] start pierwszego akwa - kostek -
kostek - 27.11.2009
Jafix napisał(a):nie slyszalem nigdy o ''pieczeniu'' korzenia, jak sie do tego przygotowuje korzeń
Hmmm...
Właściwie to korzeń powinien się zmieścić do piekarnika. TO całe jego przygotowanie. Natomiast sam proces pieczenia/suszenia musi być przeprowadzony z głową. Znajdziesz wiele opinii, że najlepsze są piecyki elektryczne. Ja swojego piekłem w gazowym. Temperatura powinna być możliwie najniższa, więc w piekarniku gazowym położenie pokrętła na minimum. No i trzeba uważać, żeby nie zaprószyć pożaru, ale wg mnie przy minimum ostrożności nie ma na to szans. Nie wolno dopuścić go zwęglania się drewna, bo będą się wytwarzać toksyczne substancje (chyba nitrozaminy) i można zatruć ryby w akwarium.
Generalnie jak komuś się nie śpieszy to jednak polecam naturalny proces schnięcia drewna.
RE: [112l - wielogatunkowe] start pierwszego akwa - kostek -
Jafix - 27.11.2009
ale jaka temperatura tak precyzejnie prosze o podanie
RE: [112l - wielogatunkowe] start pierwszego akwa - kostek -
apri cort - 27.11.2009
Jak widać po glutach na korzeniu, proces jest nie w pełni skuteczny...
Widzę, że się pieńki stają coraz bardziej popularne!
Akwa urządziłeś z typowa areną, będzie fajnie oglądało się ryby. Ale że nurzaniec tak zmarniał, to się dziwię...
RE: [112l - wielogatunkowe] start pierwszego akwa - kostek -
kostek - 27.11.2009
No właśnie

Nawet po tym kwasku cytrynowym widać, że wyłażą gluty. Ano nurzaniec zmarniał, cóż zrobić... na razie widać, że proces zastopował i jakby były widoki na poprawę.
W akwa pływają już jakieś ryby. To pozostałości po pewnym akwa, które mam po kimś. Obsada mocno nie regulaminowa, ale na 99% zostanie.
- 2 neony inessa (były 3 ale jeden wyskoczył i wysechł)
- 3 neony czarne
- 1 danio lamparci (poprzednia właścicielka nawet nie zauważyła, że go ma i dopiero ja jej powiedziałem, że tam jest 7 ryb a nie 6

)
Ta plaża pokryła się takimi spadami z pistii/limnobium, ale jak się wpuści kirysy to myślę, że zrobią z tym porządek.
RE: [112l - wielogatunkowe] start pierwszego akwa - kostek -
apri cort - 27.11.2009
Może lepiej sam zrób z tym porządek? Kirysy nie pożerają resztek roślin czy też innych śmieci, jak się zwykło uważać. Ja celowo zostawiam na dni resztki liści, fragmenty gałązek, bo chcę, żeby akwa przypominało dno lasu. Ale martwe liście roślin akwariowych zbieram, bo kirysy najwyżej je przekopią czy porozrzucają, a takie gnijące resztki nie za dobrze robią wodzie.
RE: [112l - wielogatunkowe] start pierwszego akwa - kostek -
Krolik85 - 27.11.2009
kostek napisał(a):No właśnie 
Nawet po tym kwasku cytrynowym widać, że wyłażą gluty. Ano nurzaniec zmarniał, cóż zrobić... na razie widać, że proces zastopował i jakby były widoki na poprawę.
W akwa pływają już jakieś ryby. To pozostałości po pewnym akwa, które mam po kimś. Obsada mocno nie regulaminowa, ale na 99% zostanie.
- 2 neony inessa (były 3 ale jeden wyskoczył i wysechł)
- 3 neony czarne
- 1 danio lamparci (poprzednia właścicielka nawet nie zauważyła, że go ma i dopiero ja jej powiedziałem, że tam jest 7 ryb a nie 6
)
Ta plaża pokryła się takimi spadami z pistii/limnobium, ale jak się wpuści kirysy to myślę, że zrobią z tym porządek.
Kostek na tego nurzańca polecam Ci taki nawóz w pałeczkach:
http://www.allegro.pl/item831026652_nawoz_dla_roslin_w_paleczkach_filtus.html
nie masz się co bać o glony, u mnie też był problem z nurzańcem, który rzekomo miał tak łatwo rosnąć, ktoś na forum mi to polecił, tylko nie pamiętam kto

po zastosowaniu tych pałeczek nurzanie nabrał koloru i już nie marnieje.
RE: [112l - wielogatunkowe] start pierwszego akwa - kostek -
kostek - 27.11.2009
Nie miałem na myśli, żeby to zjadły

Raczej chodziło mi o to, że jak będą buszowały na dnie, to w wyniku intensywniejszego ruchu filtr sobie poradzi z tym "kurzem". Ale może lepiej rzeczywiście samemu to zrobię. Więc chyba pora poćwiczyć odmulanie. Ach, ile przede mną różnego rodzajów "pierwszych razów". Normalnie co chwilę jakaś noc poślubna
Krolik85 napisał(a):nie masz się co bać o glony, u mnie też był problem z nurzańcem, który rzekomo miał tak łatwo rosnąć, ktoś na forum mi to polecił, tylko nie pamiętam kto Wink po zastosowaniu tych pałeczek nurzanie nabrał koloru i już nie marnieje.
dam mu jeszcze szansę. Akwa stoi dopiero tydzień i 2 dni.
RE: [112l - wielogatunkowe] start pierwszego akwa - kostek -
Kejdi - 27.11.2009
Krolik85 napisał(a):Kostek na tego nurzańca polecam Ci taki nawóz w pałeczkach:
http://www.allegro.pl/item831026652_nawoz_dla_roslin_w_paleczkach_filtus.html
Osobiście używam kulek gliniano-torfowych.
Przypominam jednak, że w tym akwarium część podłoża stanowi ziemia ogrodowa

Dla nurzańca to kwestia czasu moim zdaniem.
Krolik85 napisał(a):nie masz się co bać o glony, u mnie też był problem z nurzańcem, który rzekomo miał tak łatwo rosnąć, ktoś na forum mi to polecił, tylko nie pamiętam kto 
Tak, kiedyś już opisywałam na forum moje przejścia z nurzańcem. Na początku też mi marniał (przez kilka pierwszych miesięcy). W końcu się rozszalał. Ten konkretny nurzaniec, że tak powiem bezpośrednio pochodzi od mojego, więc może czeka go taki sam los

Nie wiem co powoduje, że w jednym akwarium nurzaniec przyjmuje się od razu a w innym potrzebuje czasu.
kostek napisał(a):Ale może lepiej rzeczywiście samemu to zrobię. Więc chyba pora poćwiczyć odmulanie.
Mam nadzieję, że masz na myśli tylko zbieranie większych śmieci z powierzchni żwiru
kostek napisał(a):dam mu jeszcze szansę. Akwa stoi dopiero tydzień i 2 dni.
Dokładnie tak
Już pisałam, ale wspomnę jeszcze raz, że całkiem ładnie wszystko wygląda. Przyczepię się tylko połączenia piasku ze żwirem.
Duży korzeń wcisnęłabym trochę w podłoże aby wyglądał naturalniej. Na razie widać, że jest hmm... położony powiedzmy
RE: [112l - wielogatunkowe] start pierwszego akwa - kostek -
PietroPLsz - 27.11.2009
Troche w pół tematu wyskakuj ale chciał bym wrócić do tych "glutów" na korzenia. Miałem identyczny problem. Wyjąłem korzeń i potraktowałem go nożem. Zdarłem jakiekolwiek ślady kory i wydrapałem chociaż odrobine bardziej miękkie drewno. Następnie ok 4 godziny jedna i druga strona korzenia w solance. sporo soli na dnie było więc stężenia było niezłe. a potem 2 tygodnie moczenia z wymianą wody co kilka godzin a potem raz dziennie.....iiii......nie ma! To cholerstwo zupełnie zniknęło. Nie mam pojęcia co to było ale już sie nie pojawiło. Pozdro,