Odpowiedz  Napisz temat 
Strony (5): < Poprzednia 1 2 3 [4] 5 »
film Avatar J.C (Czy warto oglądać?)
Autor Wiadomość
bumboo
Weteran
*****


Postów: 857
Grupa: Zarejestrowani
Dołączył: 27.12.2007
Status: Offline
Płeć: Unknown
Post: #31
RE: film Avatar J.C (Czy warto oglądać?)

hibi102 napisał(a):ludzie są najgorszymi i najmniej wdzięcznymi stworzeniami jakie chodzą po tej planecie które by tylko brały...

Ja Ci mogę dać.

20.01.2010 10:58
Znajdź wszystkie posty użytkownika Zacytuj ten post w odpowiedzi
hibi102
Senior
****


Postów: 304
Grupa: Zarejestrowani
Dołączył: 20.04.2008
Status: Offline
Płeć: Mężczyzna
Post: #32
RE: film Avatar J.C (Czy warto oglądać?)

bumboo napisał(a):Ja Ci mogę dać.

co masz do zaoferowania? Big Grin
a tak na serio to napewno nie o wszystkich mi chodziło ale o większość


Sprytnie
20.01.2010 11:07
Znajdź wszystkie posty użytkownika Zacytuj ten post w odpowiedzi
Szczurq
Junior
**


Postów: 17
Grupa: Zarejestrowani
Dołączył: 17.01.2010
Status: Offline
Płeć: Mężczyzna
Post: #33
RE: film Avatar J.C (Czy warto oglądać?)

Buzi? Big Grin


If you feel rage
to strike me with revange
I will be standing right here
Waiting without fear
For You
20.01.2010 14:06
Znajdź wszystkie posty użytkownika Zacytuj ten post w odpowiedzi
hibi102
Senior
****


Postów: 304
Grupa: Zarejestrowani
Dołączył: 20.04.2008
Status: Offline
Płeć: Mężczyzna
Post: #34
RE: film Avatar J.C (Czy warto oglądać?)

hehe jednak poszedłem na film trzeci raz i po raz kolejny czułem się jak małe dziecko dostające nową zabawkę Smile Big Grin


Sprytnie
23.01.2010 17:43
Znajdź wszystkie posty użytkownika Zacytuj ten post w odpowiedzi
apri cort
Weteran
*****


Postów: 4,993
Grupa: Zarejestrowani
Dołączył: 02.05.2008
Status: Offline
Płeć: Kobieta
Post: #35
RE: film Avatar J.C (Czy warto oglądać?)

No cóż, widzę że tylko peter10 i hibi coś tam egzystencjalnego skrobnęli, ale może po prostu tylko ja jestem taką przewrażliwioną histeryczką...?
A na pytanie czy warto oglądać odpowiadam: oczywiście że warto! Ja tam po tym filmie przeprosiłam wszystkie kotlety jakie kiedykolwiak zjadłam i przeszłam na wegetarianizm. No i już świat stał się odrobinę lepszy Wink


"If music is not for communicating emotions, what the f**k is it for?"
Nigel Kennedy

10l BW
17l wernerki
160l Tanganika
240l towarzyskie
23.01.2010 18:05
Znajdź wszystkie posty użytkownika Zacytuj ten post w odpowiedzi
hibi102
Senior
****


Postów: 304
Grupa: Zarejestrowani
Dołączył: 20.04.2008
Status: Offline
Płeć: Mężczyzna
Post: #36
RE: film Avatar J.C (Czy warto oglądać?)

Pandora była w mitologii greckiej pierwszą kobietą na Ziemi, którą Zeus zesłał jako karę dla ludzi za to, że Prometeusz wykradł bogom ogień z Olimpu. Według najbardziej znanej wersji mitu znanego powszechnie Pandora otworzyła puszkę od bogów, w której znajdowały się wszelkie nieszczęścia, które rozeszły się na cały świat. Na dnie puszki była jednak, zgodnie z wolą Zeusa, nadzieja. Inna mniej znana wersja mitu podaje, iż puszka zawierała wszelkiego rodzaju dobro. Kiedy Pandora otworzyła wieko, pozwoliła by zawartość uleciała i powróciła do siedziby bogów. Ludziom pozostała jedynie nadzieja.
Przez parę tysięcy lat stopniowo rozwijała się technologia na Ziemi. Mijały lata, dzięki coraz nowszym wynalazkom postęp techniczny był coraz szybszy. Wynaleziono koło, rydwan, dorożkę, dyliżans, pociąg, automobil, samochód, samolot, prom kosmiczny i w XXII wieku statek międzyplanetarny. Postępowi technicznemu towarzyszyły zawsze wojny i podboje, bo dzięki ekspansji i kolonializmowi były pieniądze. Zrobiło się zamknięte koło. Pieniądze z wojen przyczyniały się do powstawania wynalazków, które powstawały po to by lepiej się wojowało. Puszka (konserwowa) powstała w czasie wojen napoleońskich, by żołnierze byli najedzeni na frontach po to by dalej walczyć. Łódź podwodna powstała w czasie wojny secesyjnej, a gaz bojowy w czasie I wojny światowej. II wojna światowa pokazała, że kto ma bombę atomową rządzi światem. Nastał XXII wiek, kiedy podróże międzyplanetarne stały się możliwe. W tym samym wieku ludzie, dzięki zaawansowanej technologii udali się na inną planetę układu - Pandorę. Wiedzieli, że mogą sięgnąć gdzie chcą i po co chcą. Wiedzieli że nic ich nie powstrzyma, a kolejne podboje to jedynie kwestia czasu. Pandora miała być kolejnym Tenochitlan, długo poszukiwanym El Dorado. Chcieli z niego stworzyć kolejną wielką kopalnię. Liczył się dla nich surowiec, a za surowcem stał pieniądz. Pandora była dla nich pierwszą wersją mitu greckiego - nie otwierali jej bo bali się nieszczęść. Ludzie uważali, że ich rozwinięta technologicznie baza jest tam najbezpieczniejszym miejscem, gdzie poza nią czeka na nich jedynie niebezpieczeństwo i tubylcy chcący ich zabić. W rzeczywistości Pandora była rajem. Była dla nich kolejną szansą po zniszczonej Ziemi. Chciwość i umysły przepełnione techniczną wiedzą przysłoniły im oczy. Tubylcy próbowali im to ukazać, jednak ''ciężko jest napełnić naczynie, które jest już pełne''. Na'vi żyli w harmonii z naturą. Czuli z nią więź, która dawała im radość życia. Prostota w której żyli była niezrozumiała dla Ludzi Niebios, którzy chcieli dać im w zamian za bogactwo cząstkę siebie. Tą cząstką miał być postęp - drogi, mosty, telefony a co za tym wojny lub klasy społeczne. Na'vi wiedzieli że to zakłóci ich harmonię, bo Ludzie Niebios nie mieli nic co mogło im dać szczęście. Ludzie pamiętając własną historię postanowili potraktować ich jak kolejnych Azteków, Inków, Apaczów, Hindusów. Postanowili zaryzykować i otworzyć puszkę Pandory. Nie zrobili jednak tego jak należy. Otwierając ogień wypuścili nieszczęścia na tubylców. Zamknięta, poukładana puszka bogów olimpijskich została otworzona przez ludzi wieczkiem do góry. Wydawało im się, że zrobili to dobrze, ponieważ nikt nie otwiera puszek sosu wieczkiem do dołu, żeby zawartość sosu nie poleciała mu na spodnie co mogłoby je ubrudzić. Jednak w puszce Pandory znajdowało się dobro i harmonia, które mogły spaść na ludzi, gdyby puszkę otworzono dołem. Niestety, bali się że się pobrudzą, woleli utrzymać swoje materialne rzeczy w czystości, które się liczyły dla nich najbardziej. Całe dobro zawarte w puszce uleciało z powrotem do mitycznych bogów na Olimp. Ludzie przegrali z Na'vi chcąc naruszyć harmonię otaczającego świata. Mimo ich technologii wygrała natura, która udowodniła, że jakkolwiek człowiek by się starał to z nią nie wygra. Możemy wybić gatunki zwierząt, zanieczyścić wodę, podbić inną cywilizację, zniszczyć czyjąś kulturę, dla pieniędzy zrobić wszystko, ale nigdy to nic nam nie da. Szczęście, które osiągniemy niszcząc coś innego będzie krótkotrwałe. Człowiek od zawsze ma taką naturę, że czegoś mu brakuje. Mimo postępu technologicznego podstawowe potrzeby się nie zmieniły. Możemy mieć ładne ciuchy, komputery a ciągle być zamknięci w klatce nieszczęść. Ciągle chcemy więcej. Nie osiągniemy w ten sposób szczęścia. Możemy podbijać, wojować przez kolejne pokolenia aż w końcu wysadzić bombami atomowymi Ziemię to nic nam z tego nie przyjdzie. Szczęścia nie będzie, które uleci do góry, gatunek ludzki wyginie lub cofnie się w rozwoju skażony własną chciwością, a planeta która liczy już sobie miliardy lat i przeżyła istnienie tryliardów organizmów prędzej czy później się zregeneruje przeżywając nas, nasze wojny, zabawy w atomy i coca-colę. Czy musi tak być? Czy trzeba nam otwierania puszki Pandory oddalonej od nas lata świetlne, lecz bliższej niż kilkaset, kilka tysięcy lat temu? Nie. Wystarczy że znajdziemy szczęście w tym co mamy, przestaniemy myśleć o wspominanym pobrudzeniu spodni. Szczęście tkwi w prostocie, harmonii, tym co istniało kiedy żyliśmy w szałasach i zachód słońca lub stado lecących ptaków wywoływało na ludziach prawdziwy uśmiech, niewymuszony publiką, otoczeniem i towarzystwem, w którym dziś jesteśmy. Nasza Pandora jest tutaj na Ziemi, wśród ludzi. Nie musimy jej szukać. Możemy ją odnaleźć, bądź już ją znaleźliśmy ale musimy zdecydować czy liczy się dla nas szczęście w naturalnej, harmonijnej prostocie czy pieniądze i rzeczy materialne bez szczęście.

P.S. Przesłanie skierowane do nas w filmie można porównać do niego samego. Nie myślmy o tym, na której pozycji w rankingach się znajduje bo nic nam z tego nie przyjdzie. Nie poczujemy się lepiej że film podskoczył o jedną cyferkę wyżej. Nie myślmy o tym dlaczego ten film powstał, jakie przynosi dochody bo będziemy podążać drogą Ludzi Niebios. Zastanawianie się nad tym, wnikanie i analizy marketingu filmu odrywają nas od ważniejszych spraw codziennych. Nie myślmy że tylko dzięki efektom film został przyjęty w ten sposób, ponieważ takich reakcji na widowiskowy film, przepełniony efektami specjalnymi nie było parę ładnych lat. Avatar ma prostą fabułę, prostą do bólu niczym mit o Pandorze (możliwe że z tego powodu Cameron nazywał swój nowy, piękny, lepszy świat), a jednocześnie bogatą. Bogatą dlatego bo nas zachwyca sposób jej ukazania. Zachwyca bo pokazuje piękno. Piękno, które mimo rozwoju technologicznego się nie zmieniło od tysięcy lat. Jest nim docenianie tego co mamy, podziwianie świata natury, cieszenie się z prostych spraw niczym Na'vi żyjący w harmonii. Do filmu należy podejść z dystansem, nie oczekiwać psychologicznej analizy charakterów czy zawiłego, intrygującego i zaskakującego na każdym kroku scenariusza. Jeszcze się taki nie narodził, który by wszystkim dogodził. Gdyby przepełnić ten film intrygami, wątkami psychologicznymi byłby film o wszystkim a zarazem o niczym. Były już próby umieszczenia w filmach kilku gatunków, ale zazwyczaj kończyły się klapą. Avatar jest filmem określonego gatunku i tam powinien pozostać. Ten film jest nastawiony na rozrywkę, na wywołanie najprostszych emocji na widzu, zgodnie z jego przesłaniem. Ta prostoliniowa fabuła i historia sprawiła, że na niejednej twarzy bez względu na wiek pojawił się naturalny uśmiech i zachwyt. Na tym polega istota baśni. Baśni, które przekazywane przez harfistów greckich, pieśniarzy wikingów, niańki młodym markizom nie zmieniły się do dziś od czasów starych jak pierwsi ludzie. Zmieniała się jedynie forma ich przekazywania. Baśń w nowej technice 3d? Czemu by nie skoro jej wartość jest ponadczasowa

bardzo ciekawy artykuł który postanowiłem tu zamieścić

nie jest on mój Wink źródło: http://www.filmweb.pl oczywiście Tongue


Sprytnie
24.01.2010 19:42
Znajdź wszystkie posty użytkownika Zacytuj ten post w odpowiedzi
Kejdi
Super Moderator
******


Postów: 1,964
Grupa: Super Moderatorzy
Dołączył: 21.03.2008
Status: Offline
Płeć: Kobieta
Post: #37
RE: film Avatar J.C (Czy warto oglądać?)

apri cort napisał(a):No cóż, widzę że tylko peter10 i hibi coś tam egzystencjalnego skrobnęli, ale może po prostu tylko ja jestem taką przewrażliwioną histeryczką...?
A na pytanie czy warto oglądać odpowiadam: oczywiście że warto! Ja tam po tym filmie przeprosiłam wszystkie kotlety jakie kiedykolwiak zjadłam i przeszłam na wegetarianizm. No i już świat stał się odrobinę lepszy Wink
Hehe, albo ja miałam słaby dar przekonywania albo ten film jest naprawdę taki świetny Big Grin
Skoro tak, to chyba jednak się na niego wybiorę, mimo, że nie miałam ochoty na kolejne przygody Pocahontas z dodatkowymi efektami specjalnymi Wink

Apri, ale tak na serio ? Smile


63 l roślinne
200 l towarzyskie
25.01.2010 13:28
Znajdź wszystkie posty użytkownika Zacytuj ten post w odpowiedzi
hibi102
Senior
****


Postów: 304
Grupa: Zarejestrowani
Dołączył: 20.04.2008
Status: Offline
Płeć: Mężczyzna
Post: #38
RE: film Avatar J.C (Czy warto oglądać?)

Kejdi napisał(a):Hehe, albo ja miałam słaby dar przekonywania albo ten film jest naprawdę taki świetny Big Grin
Skoro tak, to chyba jednak się na niego wybiorę, mimo, że nie miałam ochoty na kolejne przygody Pocahontas z dodatkowymi efektami specjalnymi Wink

co ja tu mogę dodać.chyba tylko to co pisali poprzednicy to po prostu trzeba obejrzeć Smile idź szybko do kina Big Grin


Sprytnie
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 25.01.2010 14:16 przez hibi102.)
25.01.2010 14:13
Znajdź wszystkie posty użytkownika Zacytuj ten post w odpowiedzi
apri cort
Weteran
*****


Postów: 4,993
Grupa: Zarejestrowani
Dołączył: 02.05.2008
Status: Offline
Płeć: Kobieta
Post: #39
RE: film Avatar J.C (Czy warto oglądać?)

Tak, Kejdi, na serio. Jutro mija tydzień odkąd zaprzyjaźniłam sie z soczewicą i rukolą Wink No cóż, najwidoczniej każdy się w tym filmie dopatrzy czego innego. Na mnie podziałała scena przepraszania zabijanego zwierzęcia. Chociaż już nie raz były takie motywy, np. w Wichrach Namiętności ("Legends of the Fall") Indianin uczył uwalniania duszy zwierzęcia. Ale może wtedy jeszcze nie dorosłam do tej decyzji.


"If music is not for communicating emotions, what the f**k is it for?"
Nigel Kennedy

10l BW
17l wernerki
160l Tanganika
240l towarzyskie
25.01.2010 15:07
Znajdź wszystkie posty użytkownika Zacytuj ten post w odpowiedzi
night17
Użytkownik
***


Postów: 135
Grupa: Zarejestrowani
Dołączył: 26.03.2009
Status: Offline
Płeć: Unknown
Post: #40
RE: film Avatar J.C (Czy warto oglądać?)

Ja oglądałam w 3D. Fabuła prosta, efektów mało, a okulary męczyły oko. No i te napisy... Prtzereklamowany.
Daję 5/10


Co Cię nie zabije, to na pewno wzmocni !
29.01.2010 16:25
Znajdź wszystkie posty użytkownika Zacytuj ten post w odpowiedzi
Strony (5): < Poprzednia 1 2 3 [4] 5 »
Odpowiedz  Napisz temat 

Pokaż wersję do druku
Wyślij ten temat znajomemu
Subskrybuj ten temat | Dodaj ten temat do ulubionych
 
  • 0 Głosów - 0 Średnio

Skocz do: